3 września 2017, 09:10

Próba jądrowa Korei Północnej spowoduje erupcję wulkanu?

Korea Północna w nocy przeprowadziła szósty już test broni jądrowej, który bardzo niepokoi ich sąsiadów. Kilka sekund po teście poinformowały nas o tym sejsmografy. Poczynania komunistycznego kraju mogą przyspieszyć erupcję groźnego wulkanu.


Fot. Pexels.com

Komunistyczne władze Korei Północnej w nocy z soboty na niedzielę (2/3.09) przeprowadziły szósty test broni jądrowej. Poprzednio miało to miejsce w 2006, 2009, 2013 i dwukrotnie w 2016 roku. Wszystkie one odbywały się w tajemnicy przed światem zewnętrznym.

Jednak naukowcy za każdym razem precyzyjnie określali ich lokalizację z dokładnością do metrów, a czas przeprowadzenia testu z precyzją do kilku sekund. Jak? Wszystko dzięki sejsmografom, które notują każde, nawet najsłabsze trzęsienie ziemi w skali całego świata.

W czasie rzeczywistym każdy internauta może się dowiedzieć, kiedy doszło do trzęsienia, na jakiej głębokości znajdowało się ognisko oraz jakie były jego współrzędne. Wiemy więc, że do testu doszło w tym samym miejscu, co podczas poprzednich czterech prób, a to nie może być przypadek.

Mieszkańcy regionu poczuli wstrząs o sile M6.3, który nastąpił o godzinie 5:30 czasu polskiego (11:30 czasu miejscowego). Jak poinformowała północnokoreańska telewizja, próba z użyciem bomby wodorowej do montażu na międzykontynentalnych pociskach balistycznych, zakończyła się sukcesem.


Epicentra wstrząsów spowodowanych przez testy jądrowe.

Według naukowców siła wstrząsu świadczy o tym, że odpalono ładunek o mocy 100 kiloton i był on dotąd największym użytym przez Koreę Północną. Również siła wstrząsu była jak dotychczas najpotężniejsza. Drżenie ziemi można było poczuć nie tylko w całej północnej części Korei Północnej, ale także na przyległych obszarach Chin i Rosji, w tym m.in. we Władywostoku.

Poprzednia próba miała miejsce 9 września 2016 roku w 68. rocznicę powstania Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (KRLD). Wstrząs o sile M5.3, który nastąpił o godzinie 2:30 czasu polskiego (9:00 czasu miejscowego). Według naukowców siła wstrząsu świadczyła o tym, że odpalono ładunek o mocy 10 kiloton.

W ten sam sposób dowiedzieliśmy się o poprzedniej próbie jądrowej przeprowadzonej przez Koreę Północną w dniu 6 stycznia 2016 roku o godzinie 3:30. Odpalono wówczas ładunek o mocy 9 kiloton, który wyzwolił trzęsienie M5.1. Jeszcze wcześniej, 9 października 2006 roku o godzinie 3:35, odpalono ładunek o mocy 0,48 kilotony.

25 maja 2009 roku o godzinie 2:54 zdetonowano ładunek o mocy 2,5 kilotony. Trzeci test ładunku o mocy 7 kiloton przeprowadzono 12 lutego 2013 roku o godzinie 3:57 czasu polskiego. Wstrząs miał M5.0, zaś epicentrum trzęsienia znajdowało się w północno-wschodniej części kraju.


Zdjęcie satelitarne poligonu wojskowego Punggye-ri. Fot. Digital Globe.

Nie trudno było odgadnąć, że wstrząsy były efektem prób jądrowych, a nie naturalnej aktywności geologicznej, ponieważ ich ogniska położone były bardzo płytko, zaledwie na głębokości do 1 kilometra. Po pierwsze jest to obszar niemal nieaktywny sejsmicznie, a po drugie jeśli dochodzi już tam do wstrząsów, to ich ognisko znajduje się na głębokości co najmniej 500 kilometrów.

Spośród wszystkich odnotowanych tam wstrząsów tylko pięć było płytkich i każdy z nich był właśnie próbą jądrowego arsenału. Naniesienie współrzędnych na mapę satelitarną rozwiało wszelkie wątpliwości. Do nocnego trzęsienia doszło pod poligonem w rejonie miasta Punggye-ri na północnym wschodzie kraju, gdzie Koreańczycy budowali wcześniej głębokie tunele.

Eksperci szacują, że tym razem zdetonowany mógł zostać ładunek o mocy co najmniej 10 kiloton, czyli w przybliżeniu taki, jaki posiadała bomba atomowa zrzucona na Hiroszimę w 1945 roku. Spowodowała ona natychmiastową śmierć co najmniej 80 tysięcy ludzi, a drugie tyle zmarło na chorobę popromienną.

Może zbudzić się groźny wulkan?

Zaledwie 130 kilometrów od poligonu znajduje się bardzo niebezpieczny wulkan Pektu-san, który jest jedną z wizytówek Korei Północnej. Góra pojawia się na ekranach tamtejszych telewizorów codziennie, w tle spikerki, która odczytuje wieczorne wiadomości.

Z górą wiąże się niezwykła legenda, mianowicie 16 lutego 1942 roku w obozie partyzanckim na szczycie wulkanu, miał się urodzić ukochany przywódca północnych Koreańczyków, Kim Dzong Il, co oczywiście nie jest prawdą, bo w rzeczywistości przyszedł na świat gdzieś w ZSRR.

Skąd wzięły się takie obawy? Otóż wulkan zaliczany jest do tych najbardziej niebezpiecznych. Od pewnego czasu w rejonie wulkanu dochodzi do wstrząsów, które nie dość, że zdarzają się coraz częściej, to jeszcze ich intensywność się zwiększa.


Jezioro Niebiańskie w kalderze wulkanu Pektu-san. Fot. Pexels.com

Serie trzęsień rozpoczęły się w 2002 roku, a nasiliły się po gigantycznym trzęsieniu w Japonii w 2011 roku. Centrala część kaldery podnosi się systematycznie w średnim tempie 3 milimetrów rocznie, jednak w ciągu dekady łącznie podniosła się o 10 centymetrów. Dzieje się tak dlatego, że rozrasta się komora magmowa pod powierzchnią ziemi, co stanowi jedną z najbardziej charakterystycznych oznak zbliżającej się erupcji, która może nastąpić w ciągu zaledwie kilku lat.

O zagrożeniu jakie wisi nad regionem świadczy fakt, że doszło do nadzwyczajnego spotkania naukowców z obu Korei. Co więcej, Północ zgodziła się, aby eksperci z Południa poczynili pomiary w kalderze wulkanu. W ten sposób dwoje niezależnych naukowców przeprowadziło pomiary na dotąd niedostępnym wulkanie. Od ich wyników zależeć będzie to, ile będziemy wiedzieć na temat tej niebezpiecznej góry. 

W kraterze wulkanu znajduje się Jezioro Niebiańskie, które ma powierzchnię 9 kilometrów kwadratowych, objętość 2 kilometrów sześciennych, a jego głębokość sięga 373 metrów. Kaldera w której znajduje się jezioro, powstała podczas gigantycznej erupcji w 969 roku, która osiągnęła siódmy, przedostatni, punkt w Indeksie Eksplozywności Wulkanicznej (VEI).

Oznacza to, że jego erupcja była porównywalna z tą z 1815 roku, gdy wybuchł wulkan Tambora, odpowiedzialny za zjawisko nazywane "rokiem bez lata". W ciągu ostatnich 10 tysięcy lat odnotowano tylko cztery tak potężne erupcje. Pektu-san wyemitował tak duże ilości popiołów, że pokryły one znaczną część Półwyspu Koreańskiego warstwą o wysokości 1,2 metra. Skażenie gleby i powietrza doprowadziło do masowej degradacji środowiska naturalnego, stało się również przyczyną śmierci wielu ludzi.

Naukowcy są zdania, że erupcja mogłaby doprowadzić reżim Kim Dzong Una do upadku, a miliony ludzi stanęłyby w obliczu klęski głodu. Wyemitowane do atmosfery popioły mogłyby przysłonić Słońce nawet na 2-3 miesiące, a tym samym spowodować obniżenie się temperatur w różnych regionach świata.

Podczas erupcji w oka mgnieniu wyparowałyby 2 miliardy ton wody z Jeziora Niebiańskiego, co mogłoby spowodować wypiętrzenie się olbrzymich chmur burzowych, które niosłyby potężne ulewy i wyładowania elektryczne.

Na ludzi spadłby deszcz przemieszany w gęstym popiołem powodując skażenie ujęć wody pitnej, gleby i doprowadzając do upadku rolnictwa. Pektu-san jest obecnie najpoważniejszym zagrożeniem ze strony najbardziej eksplozywnych wulkanów na świecie, o wiele większym niż kaldera Yellowstone.

Źródło: TwojaPogoda.pl

autopromocja

Pozostałe wiadomości

miniatura

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

18 października 2017, 00:00

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

miniatura

26 stopni w cieniu. Tylko krok do rekordu ciepła dla października

17 października 2017, 08:02

Na babie lato w takim wydaniu czekaliśmy z utęsknieniem. Termometry niemal w całym kraju pokazały powyżej 20 stopni, a miejscami nawet do 26 stopni, i to przy błękitnym, wolnym od chmur niebie. Tylko krok dzieli nas od rekordu ciepła. Jak długo utrzyma się taka aura?

miniatura

Ophelia najbardziej ekstremalnym żywiołem w Irlandii od 56 lat

17 października 2017, 07:21

Na Wyspach Brytyjskich rozpoczęło się wielkie sprzątanie po ex-huraganie Ophelia, który okazał się w Irlandii najbardziej ekstremalnym zjawiskiem pogodowym od 56 lat. Najwięcej zniszczeń poczyniły huraganowe podmuchy wiatru. Niestety, zginęły 3 osoby.

miniatura

Ophelia przechodzi nad Wyspami Brytyjskimi. Zginęły 3 osoby

16 października 2017, 18:55

Jeszcze nigdy we wschodniej części Atlantyku nie był tak potężnego huraganu. Ophelia pobiła rekord i przechodzi teraz nad Wyspami Brytyjskimi przynosząc tam ulewy i wichury, a na morzu potężny sztorm. W Irlandii, gdzie wiatr osiągnął 191 km/h, zginęły 3 osoby.

miniatura

Prognoza 16-dniowa: Co w pogodzie do końca października?

15 października 2017, 13:11

Przed nami druga połowa października. Co nam przyniesie w pogodzie? Czy będzie ciepło i słonecznie, jak przystało na złotą polską jesień? A może aura będzie kaprysić i przyniesie ponure, mokre, wietrzne i zimne dni? Sprawdźmy prognozę 16-dniową.

Komentarze

Dodaj komentarz

Paweł | 2017-09-03, 19:25

Psychopata

Ten gość to jakiś psychol - sam na siebie i swój kraj ściągnie zagładę i w historii zajmie kolejne miejsce największych psychopatów po Hitlerze, Stalinie i Polpocie....

Anonimowym Anonim | 2017-09-03, 15:10

Czy ja wiem

Raz z tą siłą wybuchł wulkan Tambora w 1815 roku , raz wybuchł ten wyżej omawiany Pektu San w 969 - czyli mamy dwa wybuchy przez niespełna 1000 lat - nie chce mi się wierzyć że tylko w ciągu ostatnich 10 000 lat miało miejsce 4 takie erupcje z czego dwie w ciągu ostatnich 1000 lat ... Może było ich więcej ale po prostu nie jesteśmy w stanie oszacować i znaleźć śladów innych - dziwnym zbiegiem okoliczności że całkiem niedawno było ich najwięcej a im dalej tym coraz rzadziej ...

pokel | 2017-09-04, 10:33

Odp: Czy ja wiem

słusznie - średnio na 10 tys lat musiałoby być 20 wybuchów czyli co 500 lat jeden - skoro ostatni był w 1800 to kolejny dopiero za 300 lat