12 sierpnia 2017, 09:14

Burze w Polsce są coraz bardziej niszczycielskie. Dlaczego?

Wiele ofiar, gigantyczne zniszczenia i kolosalne straty materialne. Z biegiem lat burze są w Polsce coraz gwałtowniejsze i kosztowniejsze. Czy to tylko okresowe zjawisko, które przeminie, czy też nowa rzeczywistość, do której musimy się przyzwyczaić?

Tegoroczny sezon letni przejdzie do historii jako jeden z najbardziej burzowych w ostatnich latach, a przy tym najbardziej kosztowny. Od początku czerwca strażacy wzywani byli do usuwania skutków nawałnic ponad 50 tysięcy razy. Porywisty wiatr uszkodził lub zerwał dachy z kilku tysięcy budynków, powalił i połamał tysiące drzew, zniszczył setki samochodów. Podtopione zostały ulice i zabudowania. Grad niszczył hektary upraw.

W ciągu tylko ostatnich kilku dni strażacy interweniowali już 17 tysięcy razy. W 2 dni zginęło 6 osób, a ponad 30 zostało rannych. Od początku roku na przeciwdziałanie i usuwanie skutków klęsk żywiołowych wydano z budżetu państwa przeszło pół miliarda złotych. Przed nami kolejne burze, tym razem na wschodzie Polski, które mogą się okazać równie niebezpieczne.

Burze nie są niczym nowym, pojawiały się w Polsce od zawsze. Historyczne księgi wskazują, że bywały tragiczne w skutkach, bo wywoływały pożary, zmiatały zabudowania z powierzchni ziemi i zalewały całe obszary, zarówno dzisiaj, jak i setki lat temu.

Wiemy, jednak, że dawniej te najbardziej niszczycielskie zdarzały się rzadko, raz na dłuższy czas. Wynika to z faktu, że średnie temperatury w okresie letnim były niższe aniżeli obecnie. Jeśli więc przechodził front atmosferyczny i obniżał temperaturę, jej rozpiętość między przeciwległymi krańcami Polski nie była bardzo duża, a więc i zjawiska były słabsze.

Częstotliwość występowania burz w kolejnych sezonach zmienia się, czasem bardzo. Raz burz jest więcej, a raz mniej, jednak zakreśla się pewna tendencja, że o ile burz jako takich wcale nie musi przybywać, to znacznie wzrosła liczba tych najbardziej intensywnych, powodujących szkody.

Odwieczna walka ciepła i zimna

To właśnie nacieranie na siebie skrajnie różnych mas powietrza jest sprawcą groźnych nawałnic. Ostatnia fala nawałnic to skutek kolizji upalnego powietrza podzwrotnikowego, które przyniosło nam temperaturę rzędu 36 stopni, z chłodniejszym nawet o 20 stopni powietrzem polarno-morskim z zachodu i północy. Duża ilość wilgoci w powietrzu i wysoka temperatura spowodowały gwałtowny rozwój chmur burzowych.

Warunki do powstawania burz były wyśmienite także dlatego, że rozwoju chmur nie powstrzymywały suche warstwy powietrza w górnych warstwach troposfery. Dlatego też wierzchołki chmur burzowych mogły sięgać nawet powyżej 15 kilometrów, a przy tym produkować ogromne ilości deszczu i gradu.

Wypiętrzyły się liczne chmury burzowe, które połączyły swe siły tworząc tzw. mezoskalowe układy konwekcyjne (MCS), które dwie doby z rzędu przechodziły w pasie od Dolnego Śląska przez Wielkopolskę i Kujawy po wschodnie Pomorze, za każdym razem powodują olbrzymie szkody.

Burza wielokomórkowa miała kilkaset kilometrów średnicy i potrafiła w ciągu godziny generować ponad 50 tysięcy piorunów, wiatr przekraczający 100 km/h, opad rzędu powyżej 50 mm w mniej niż godzinę oraz grad o średnicy nawet 5 cm.

Atmosfera coraz wilgotniejsza

Z powodu zmian klimatycznych, a zwłaszcza systematycznego wzrostu średniej temperatury powietrza, zwiększa się wilgotność atmosfery. To sprawia, że chmury burzowe mają coraz to korzystniejsze warunki do niczym nieograniczonego rozwoju. Jeśli w przyszłości fale upałów będą coraz to silniejsze, z temperaturami często przekraczającymi 35 stopni, a po nich nadchodzić będzie większe ochłodzenie, nawet o ponad 20 stopni, to musimy się liczyć z potężnymi burzami.

Problemem są nie tylko znaczne przekroczenia średniej temperatury na plus, lecz również na minus. Fale upałów są coraz silniejsze, a następujące po nich fale ochłodzeń, coraz głębsze. W efekcie ścierają się ze sobą coraz bardziej zróżnicowane masy powietrza, stanowiąc swoiste paliwo dla burz.

Strażacy mają coraz więcej pracy

O coraz większej sile nawałnic mówią również strażacy, którzy prowadzą skrupulatne statystyki dotyczące swojej pracy w terenie. Okazuje się, że z biegiem lat wezwań do usuwania skutków nawałnic jest coraz więcej, a przez to podejmowane akcje są coraz kosztowniejsze. Już niemal połowa akcji strażackich związana jest ze skutkami gwałtownej aury, a będzie ich jeszcze więcej.

"Intensywne opady deszczu i wichury nie są zjawiskami nadzwyczajnymi w tej szerokości geograficznej i klimacie. Takie zjawiska charakteryzują się też dużą dynamiką. Stąd też niekiedy trudno jest przewidzieć, czy burzom oraz wichurom będzie towarzyszył gwałtowny wzrost poziomu rzek. Nie ma państwa, które skutecznie walczyłoby z prawami natury. Możemy jednak ograniczyć skutki klęsk. Natomiast ważne jest budowanie świadomości, jak się zachować, żeby uniknąć ofiar" - powiedział Paweł Frątczak, rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej.

Zmienia się rodzaj zniszczeń

Niegdyś największym zagrożeniem ze strony burz były pożary drewnianych zabudowań. Dzisiaj są to głównie ułamane gałęzie upadające na przechodniów i samochody oraz zerwane dachy i przerwy w dostawach prądu oraz innych mediów.

Od czasu wynalezienia piorunochronu i jego rozpowszechnienia się, w domach możemy się czuć znacznie bezpieczniej. Jednak przez lata zwiększyła się liczba ludności, samochodów, zabudowań, mamy też więcej dóbr materialnych, a co za tym idzie, wzrasta liczba strat.

Musimy się dobrze przygotować

Aby zwiększyć swoje bezpieczeństwo, trzeba nauczyć się właściwie reagować na zagrożenia ze strony zjawisk atmosferycznych. Należy śledzić prognozy pogody, nie bagatelizować ostrzeżeń, nawet jeśli mogą nam one pokrzyżować plany. Podstawowym błędem jest stawanie pod drzewem podczas burzy, aby schronić się przed deszczem.

Piorun może uderzyć w drzewo i nas śmiertelnie porazić, wichura może zaś złamać gałąź i nas poranić. Nie warto też parkować samochodów w pobliżu drzew i studzienek kanalizacyjnych, jeśli zapowiadane są burze. Najbezpieczniej jest pozostać w murowanym budynku, z dala od okien.

W przyszłości będziemy musieli zwiększyć skuteczność systemów wczesnego ostrzegania przed gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. Konieczne będą też zmiany w edukacji szkolnej, ponieważ wskazówki przekazane w młodym wieku, poskutkują lepszym przygotowaniem na starość.

Źródło: TwojaPogoda.pl / Państwowa Straż Pożarna.

autopromocja

Pozostałe wiadomości

miniatura

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

18 października 2017, 00:00

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

miniatura

26 stopni w cieniu. Tylko krok do rekordu ciepła dla października

17 października 2017, 08:02

Na babie lato w takim wydaniu czekaliśmy z utęsknieniem. Termometry niemal w całym kraju pokazały powyżej 20 stopni, a miejscami nawet do 26 stopni, i to przy błękitnym, wolnym od chmur niebie. Tylko krok dzieli nas od rekordu ciepła. Jak długo utrzyma się taka aura?

miniatura

Ophelia najbardziej ekstremalnym żywiołem w Irlandii od 56 lat

17 października 2017, 07:21

Na Wyspach Brytyjskich rozpoczęło się wielkie sprzątanie po ex-huraganie Ophelia, który okazał się w Irlandii najbardziej ekstremalnym zjawiskiem pogodowym od 56 lat. Najwięcej zniszczeń poczyniły huraganowe podmuchy wiatru. Niestety, zginęły 3 osoby.

miniatura

Ophelia przechodzi nad Wyspami Brytyjskimi. Zginęły 3 osoby

16 października 2017, 18:55

Jeszcze nigdy we wschodniej części Atlantyku nie był tak potężnego huraganu. Ophelia pobiła rekord i przechodzi teraz nad Wyspami Brytyjskimi przynosząc tam ulewy i wichury, a na morzu potężny sztorm. W Irlandii, gdzie wiatr osiągnął 191 km/h, zginęły 3 osoby.

miniatura

Prognoza 16-dniowa: Co w pogodzie do końca października?

15 października 2017, 13:11

Przed nami druga połowa października. Co nam przyniesie w pogodzie? Czy będzie ciepło i słonecznie, jak przystało na złotą polską jesień? A może aura będzie kaprysić i przyniesie ponure, mokre, wietrzne i zimne dni? Sprawdźmy prognozę 16-dniową.

Komentarze

Dodaj komentarz

ren | 2017-08-14, 08:30

gorący sierpień

Z południkowym Jetstreamem będziemy mieli do czynienia znów 18 sierpnia. http://images.tinypic.pl/i/00925/z5o4zt3hwvjb.png

ren | 2017-08-13, 11:32

burze

Bardzo rozsądny artykuł. Jasne jest, że najsilniejsze burze tworzą się gdy zimne fronty wdzierają się w masy powietrza z południa. Należy zwrócić uwagę na Jetstream. Przed prądem strumieniowym, który ma nad zachodnią Polską kierunek z południa, tworzą się silne burze.

max, silesia alta | 2017-08-13, 10:28

czas na zmiany

Teraz w Polsce jest duzo samosiejek drzewa rosna wszedzie przy drogach przy zabudowaniach i nie mozna bylo nic z tym zrobic za ostatnie dobre 10 lat. Zakaz wycinki. Teraz sa tego skutki i wszystko sie na nas msci za bledna polityke srodowiskowa.

erwin32 | 2017-08-12, 14:04

burze

Ja jakoś na pomorzu zach. nie odczuwam wzrost i intensywność burz. Zawsze występowały burze z różną intensywnością. Gdyby w średniowieczu był by tak rozwinięty system medialny to tak samo mieli byśmy duży przekaz inf. na temat burz i zjawisk.

Jacek | 2017-08-12, 13:12

burze

I dlatego nienawidzę lata-z uwagi na burze i wysokie temperatury.Zimą zdarzają się wichury ale w porównaniu z latem to sielanka.Tak,uważam,że burze są coraz silniejsze z roku na rok w sensie rozmiaru szkód,które powodują.

Lucas wawa | 2017-08-12, 11:22

Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

Mowa oczywiście o burzach, nawałnicach (wiatrach, ulewach) i/lub powodziach błyskawicznych. To wynika po prostu z praw fizyki, gdyż wraz ze wzrostem temperatury, prężność pary wodnej też rośnie. Czyli innymi słowy, przy określonej wilgotności względnej, wilgotność bezwzględna jest wyższa, co skutkuje silniejszymi opadami. A i burze przy wyższej temperaturze też są (w uśrednieniu) silniejsze, bo rośnie energia konwekcji. Z drugiej strony, wyższe temperatury, sprzyjają silniejszemu parowaniu w okresach bezopadowych – czyli potencjalnie szybszemu postępowaniu posuchy. Nie powinna więc nas zaskakiwać sytuacja, że coraz częściej, podczas gdy jedni zmagać się będą ze skutkami nawałnic i/lub powodziami błyskawicznymi, inni będą narzekali na niedostatek opadów i coraz częstsze/szybsze obniżanie się poziomu wód gruntowych. Zaznaczmy jeszcze przy tym, że silne opady nawalne (nawet przekraczające miesięczne normy) niekoniecznie muszą „kłócić się” z coraz to niższym poziomem wód gruntownych w okresach bezopadowych. Bowiem tylko słabsze i umiarkowane opady w miarę równomiernie zasilają glebę w wodę. Przy opadach zlewnych (jak podczas ostatnich burz) duża część wody szybko spływa do niecek, koryt rzek i studzienek, sprawiając że w miejscach nieco wyżej położonych przy poprawie pogody i ociepleniach (zwłaszcza w porze ciepłej) dość szybko zaczyna robić się zbyt sucho. Nie wiem, czy wraz z obserwowanymi zmianami klimatycznymi, burz i nawałnic będzie więcej – z tym może być różnie. Jednak co do zwiększania się udziału sum z opadów nawalnych/zlewnych (z natury rzeczy częściej nierównomiernych) nie mam żadnych wątpliwości. A widzę to chociażby po zmieniającej się stopniowo strukturze opadów także w moim regionie, czyli na C Mazowszu.

Obserwator | 2017-08-12, 14:33

Odp: Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

@Lucas wawa możesz poprzeć swoje wywody jakimiś danymi i innymi odzywkami niż 'to wynika z praw fizyki'? Pewnie nie, a to oznacza, że to wszystko SUBIEKTYWNA ocena przeniknięta fanatyzmem GO. Fakt, że przez GO mamy większe skrajności opadowe - bzdura. Chmura może pomieścić więcej wody, więc idąc z wiatrem, potrafi się rozlać na większym obszarze, co powoduje ZMNIEJSZENIE skrajności opadowych. I jak się do tego ustosunkujesz? Ponadto mogę napisać, że ocieplenie nastąpiło przez większą ilość słońca w ciągu roku, a ono powoduje MNIEJSZĄ wilgotność powietrza, a tym samym zmniejsza ryzyko gwałtownych zjawisk. Prawda jest taka, że te śmieszne 0,5*C nie mają znaczenia jeśli chodzi o gwałtowność zjawisk. Brak jakichkolwiek danych, które by to potwierdzały i nie pomoże tu zarzekanie się na prawa fizyki.

Lucas wawa | 2017-08-12, 15:53

Odp: Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

@Obserwator A to może Ty potrafisz pokazać mi dowody, że nie mam racji...? W czerwcu @Albert wskazał na dane pokazujące, że np. w Warszawie sumy opadowe stopniowo się zwiększają, ale dni z opadami jest coraz mniej (mowa o trendzie klimatycznym, z naturalnymi wahaniami). I jakoś do tego się nie ustosunkowałeś...

sh77 | 2017-08-12, 17:31

Odp: Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

Zmiany klimatyczne są bezprecedensowe i niepodważalne...gdziekolwiek na globie. Przytoczę jedno mądre zdanie amerykańskiego profesora meteorologa - podobno cenionego- nie pamiętam niestety nazwiska. "Ziemia w całym bilansie cieplnym dąży do zera..to znaczy jeśli w jednym miejscu ziemi jest nadmiernie gorąco to w drugim musi być nadmiernie chłodniej. Ziemia poradzi sobie z wyrównaniem bilansu.. ale nie wiadomo czy ludzie z tym sobie poradzą.." Czytaj - nawałnice, tornada itd..

Obserwator | 2017-08-12, 23:18

Odp: Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

@Lucas wawa to ty światu wygłaszasz swoje teorie, więc je jakoś poprzyj. Postu @albert wwa nie kojarzę. Poza tym klimat Warszawy nijak się ma do klimatu Polski.

Lucas wawa | 2017-08-13, 00:14

Odp: Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

@Obserwator Więc podaję proste przykłady: - sierpień'2015 rekordowo niski poziom Wisły w Warszawie (nieznacznie ponad 40 cm), - lipiec'2011 rekordowo wysoka miesięczna suma opadów w Warszawie (blisko 300 mm), - 28.06.2017 rekordowa dobowa suma opadów (44 mm), a np. 13.07 (lub 14.07) ub.r. dobowa suma opadów na Pomorzu E wyniosła nawet blisko 200 mm, co jest oczywiście też wartością rekordową, - 11.08.2017 rekordowe porywy wiatru w sezonie letnim poza górami, tzn. na Pomorzu (do 42 m/s), itp. Nie ma się co łudzić, że wraz ze wzrostem ogólnego poziomu temperatury "paliwa" dla gwałtowniejszych zjawisk pogodowych, jak i szybszego osuszania się środowiska gdy nie pada będzie coraz to więcej. Dlatego też nie jestem entuzjastycznie nastawiony do zmian klimatycznych jakich świadkami jesteśmy obecnie. Chciałbym, aby Twoje lekceważące oceny miały jakieś racje bytu, choć ja dla odmiany na poważnie traktuję przewidywania badaczy klimatu ziemskiego.

Albert-Wwa | 2017-08-13, 07:02

Odp: Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

@Lucas Cytuję: " Poza tym klimat Warszawy nijak się ma do klimatu Polski." >> I Ty chcesz z nim poważnie, merytorycznie dyskutować? Co najwyżej "na odczepnego".

Obserwator | 2017-08-13, 10:41

Odp: Niekoniecznie więcej, ale silniejsze tak...

@Lucas wawa i co te 'rekordy' mają wspólnego z tematem? W drugą stronę też padło wiele rekordów. Już nie chce mi się szukać dokładnych dat, ale w tym roku padły rekordy: - zima termiczna w maju na północy Polski (chyba w Elblągu) - rekordy najniższej Tmax dla wielu miejscowości - rekord w ilości śniegu w Częstochowie i nie tylko w okresie późnej wiosny Klimat będzie się zmieniał niezależnie od człowieka. Robił to, robi i będzie robił.

Albert-Wwa | 2017-08-12, 10:56

Artykuł jest wysoce dyskusyjny

Jest on nieprzeciętnym konglomeratem stwierdzeń i tez prawdziwych, oraz bardzo dyskusyjnych, czy nawet wręcz - co najmniej wątpliwych. Nie miejsce tutaj na wielki artykuł polemiczny, gdyż jego zakres musiałby być bardzo szeroki. Trzeba jednak powiedzieć od razu, że część argumentów przywoływanych w artykule można kwestionować. Na przykład: "Problemem są nie tylko znaczne przekroczenia średniej temperatury na plus, lecz również na minus. Fale upałów są coraz silniejsze, a następujące po nich fale ochłodzeń, coraz głębsze." Takie stwierdzenie (chodzi o jego drugą część) należałoby poprzeć danymi statystycznymi. Albo: "Z biegiem lat burze są w Polsce coraz gwałtowniejsze i kosztowniejsze." Tu też przydałyby się twarde dane, które by to potwierdzały. Analiza klimatu za pomocą klimatycznych faktów i liczb jest bliższa rzeczywistości niż wtedy, gdy jest oparta na subiektywnych odczuciach i doniesieniach medialnych.

Rafał | 2017-08-12, 10:23

Burze coraz gwałtowniejsze i częstsze? Sprawa dyskusyjna.

Duży wpływ na zniszczenia ma infrastruktura.Rozrastające się miasta,wzrastające zagęszczenie mają istotny wpływ na zniszczenia.W ostatnich latach powstaje mnóstwo budynków ,których konstrukcja nie wytrzymuje silnych wiatrów.Stropodach choć toporny był o wiele bardziej odporny na huraganowy wiatr.Również parkingi powstające przy lasach,parkach są narażone na łamiące się drzewa.Duża ilość samochodów,łodzi i lekkomyślność ludzi.Zmiany klimatu mają na pewno istotny wpływ na częstotliwość gwałtownych zjawisk,ale dawniej bywały równie silne burze,które trwały kilka,a nawet kilkanaście godzin....Ludzie często lekceważą zagrożenie.Jadą w najgorszą pogodę ,chociaż wcale nie muszą.Jest nas więcej na jeziorach,drogach i pomyślmy czasem,sprawdźmy prognozy zamiast prosić się o tragedię.

Rafał z Konina | 2017-08-12, 12:41

Odp: Burze coraz gwałtowniejsze i częstsze? Sprawa dyskusyjna.

Zwróćcie uwagę na powód tragedii...w 90% są to połamane drzea.Drzewo spadło na samochód,drzewo przygniotó namiot,zawaliła się część domu na skutek upadku drzewa...można długo wymieniać.Drugim powodem są słabe dachy,które fruwają po osiedlach .Burze,burzami,ale często zła urbanizacja,zła lokalizacja pól namiotowych,lekkomyślność żeglarzy...Żyję na tym padole 50 lat i widziałem nieraz straszne burze.Te obecne nie należą do innych...Bywały lata,w których burze występowały jeszcze częściej.

Obserwator | 2017-08-12, 10:18

Dowody?

Jakieś dane, wykresy że mamy coraz więcej burz i że są one coraz bardziej niszczycielskie? Bo oceniać trend po 1 sezonie (2017) to jak wstawić uczniowi pałę na koniec roku za to, że poległ raz na kartkówce. Poprzednie lata były dość ubogie jeśli chodzi o burze. Wiele rzeczy, które myślimy że powstają częściej niż w przeszłości, wynika z błyskawicznego rozpowszechniania się informacji. Teraz cała Polska o trąbie powietrznej może się dowiedzieć nawet w ciągu paru minut. Kiedyś nie było sprzętu do nagrywania, nie było internetu i takie informacje albo pozostawały wśród ludzi, albo pojawiały się w mediach bardzo rzadko.