14 marca 2017, 09:40

Lubisz burze, mgły, ciepło? Sprawdź, gdzie je znaleźć

Jeśli wydaje się Wam, że wszędzie w Polsce pogoda jest podobna, to bardzo się mylicie. Różnice w częstości występowania burz, mgieł, mrozów czy śniegu są olbrzymie. Sprawdźcie, gdzie najczęściej pojawia się Wasze ulubione zjawisko.

Jedni lubią, gdy ich miejscowość spowijają gęste mgły, inni nie mogą się doczekać błyskawic, a jeszcze inni najchętniej widzieliby zimowe krajobrazy przez cały rok. Polska nie jest wielkim krajem, a jednak zróżnicowanie pogody bywa olbrzymie. Sprawdźmy, gdzie będziecie się czuć najlepiej.

Lubię burze

Przecinające niebo błyskawice najczęściej zobaczyć można na południu Polski. Im bliżej gór się znajdujemy, tym warunki do powstawania burz są bardziej sprzyjające. To efekt kolidowania ze sobą skrajnie zróżnicowanych mas powietrza. U północnych stóp Karpat ścierają się ciepłe i suche powietrze z wilgotnym i chłodnym.

Tworzą się chmury burzowe, które przynoszą całe serie wyładowań elektrycznych. Na Podhalu i w Bieszczadach w ciągu roku burze możemy zobaczyć średnio przez 35 dni. O około 10 dni mniej z burzami mamy u stóp Sudetów. Tam zróżnicowanie temperatury nie jest już tak duże.

Do najbardziej burzowych regionów w naszym kraju, pomijając rejony górskie, należą Lubelszczyzna, Ziemia Świętokrzyska, Podkarpacie i Małopolska. Na przestrzeni 12 miesięcy przynajmniej 30 dni mija tam z grzmotami i błyskami. Ciekawym regionem jest wschodnia część województwa lubelskiego.

Położona jest z dala od gór, a jednak burze są tam nadzwyczaj częste. To efekt ukształtowania terenu. Rozciąga się tam Wyżyna Lubelsko-Lwowska w większości pozbawiona lasów i obfitująca w jeziora. To również sprzyjające warunki do tworzenia się burz, częściej niż w innych regionach naszego kraju. Burze na południu występują o połowę częściej niż na północy.

Lubię słońce

Większość z nas uwielbia błękitne niebo, dlatego też poszukajmy w naszym kraju miejsca, gdzie takie widoki występują najczęściej. Musimy się wybrać na południowy wschód, a dokładniej do wschodniej części Małopolski, zachodniej i północnej części Podkarpacia i południowej Lubelszczyzny. To zdecydowanie najbardziej słoneczne regiony w Polsce.

Można tam liczyć nawet na 15 dni bezchmurnego nieba więcej niż w większości pozostałych miejsc w naszym kraju. Najpogodniej jest w kilku miastach i wsiach położonych w północnej części pogranicza województw małopolskiego i podkarpackiego oraz w jej pobliżu. Dlaczego tak często niebo jest tam pogodne i nie wędruje po nim wiele chmur?

To efekt położenia tego regionu nad brzegami Wisły i jej dorzeczy. Dodatkowo obszar ten jest otoczony górami, wyżynami i wzniesieniami. Od południa przed napływem chmur chronią go Karpaty, od zachodu Wyżyna Krakowsko-Częstochowska, od północy Góry Świętokrzyskie, a od wschodu Wyżyna Lubelsko-Lwowska. Chmury pozostają nad obszarami położonymi wyżej i już nie spływają w obniżenia terenu, stąd największa liczba dni z pogodnym niebem.

Lubię deszcz

Najbardziej mokrym zakątkiem w naszym kraju są oczywiście góry, a dokładniej Tatry stanowiące część Karpat. W najwyższych polskich górach w ciągu roku potrafi spaść średnio 1800 mm deszczu lub śniegu.

Im wyżej, tym opady są większe. Najbardziej mokro jest więc między innymi na Kasprowym Wierchu, Hali Gąsienicowej i w Dolinie Pięciu Stawów. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat największe sumy opadów zanotowano tam w 1982, 2001 i 2010 roku. Na metr kwadratowy ziemi w wymienionych miejscach spadło ponad 2500 mm deszczu i śniegu. To ponad 4 razy więcej niż spada zwykle na nizinach.

W Tatrach najbardziej mokre rekordy padały nie tylko w skali całego roku, ale także miesiąca i jednej doby. W lipcu 1980 roku suma opadów w Dolinie Pięciu Stawów sięgnęła aż 806 mm.

W wyjątkowo wilgotnym dniu 30 czerwca 1973 roku na Halę Gąsienicową spadło równo 300 mm deszczu, czyli połowa tego zwykle spada na nizinach przez cały rok. Poza górami najbardziej mokrym miejscem w Polsce są obszary położone u samych stóp gór. Między innymi na Podbeskidziu i Podhalu w ciągu roku średnio spada 1000 mm wody.

Lubię mgłę

Mgły najczęściej pojawiają się na obszarach górskich, gdzie warunki do ich powstawania są najbardziej sprzyjające. Na nizinach najbardziej mglisto jest z kolei wśród lasów. Najbardziej trwałe mgły w naszym kraju powstają na skutek napłynięcia cieplejszej masy powietrza nad wychłodzoną niskimi temperaturami powierzchnię ziemi i nazywane są mgłami adwekcyjnymi.

Wówczas powietrze ochładza się i dochodzi do procesu skraplania (kondensacji). Mgła jest więc bardzo drobnymi kropelkami wody, które unoszą się w powietrzu i nie są w stanie przez dłuższy czas opaść na ziemię.

Mgły najczęściej pojawiają się na obszarach górskich, gdzie warunki do ich powstawania najbardziej są sprzyjające. W partiach szczytowych średnio w ciągu roku ponad 300 dni mija pod znakiem mgieł. Rekord należy do Śnieżki, gdzie w 1974 roku mgła utrzymywała się bez przerwy przez 144 godziny. Poza górami mgły bardzo często pojawiają się na obszarach leśnych i nad rzekami.

Na nizinach miejscem, które mgły najbardziej sobie upodobały są Bory Tucholskie i ich okolice, znajdujące się na Pomorzu. Z uwagi na gęste zalesienie temperatura gruntu często jest tam niższa od tej w innych regionach Pomorza, a więc po napływie cieplejszej masy powietrza mgły bywają tam znacznie gęstsze i utrzymują się dłużej.

Najbardziej mglistym miastem w Polsce są Chojnice, gdzie w ciągu roku średnio możemy liczyć na 90 dni z mgłami. To właśnie do Chojnic należy historyczny rekord długości utrzymywania się mgły na obszarach nizinnych. W 1987 roku gęsta mgła wisiała tam bez przerwy przez 72 godziny.

Rok 1987 był jednocześnie najbardziej mglistym w historii, ponieważ mgła panowała nad miastem przez 111 dni. Poza Borami Tucholskimi mgły często spowijają obszary leśne na Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku.

Lubię śnieg

Bez wątpienia poza obszarami górskimi najbardziej śnieżnym miejscem w Polsce jest Suwalszczyzna, czyli pełny jezior i lasów region położony na krańcu północno-wschodnim w województwie podlaskim.

Położenie naszego kraju w sercu Europy sprawia, że zarówno dostajemy się pod wpływ ciepłych jak i zimnych mas powietrza. Zimą, kiedy napływa do Polski lodowate powietrze znad obszarów polarnych, pierwszym miejscem, gdzie ono dociera jest część północno-wschodnia. To właśnie tam niska temperatura najczęściej sprawia, że spadające z chmur krople wody zamarzają i zmieniają się w śnieżynki.

Aby określić dokładnie miejsce, gdzie jest najbardziej śnieżnie, musimy rozpatrzyć te zjawisko z dwóch stron, a więc pod względem ilości śniegu i czasu jego utrzymywania. Bez wątpienia poza obszarami górskimi najbardziej śnieżnym miejscem w Polsce jest Suwalszczyzna, czyli pełny jezior i lasów region położony na krańcu północno-wschodnim w województwie podlaskim.

Badając pogodę na przestrzeni wielu lat dowiedzieliśmy się, że średnio w okresie zimowym leży tam przeszło 10 centymetrów śniegu. To o połowę więcej niż w województwach zachodnich. 16 lutego 1979 roku w Suwałkach zanotowano najwyższą pokrywę śnieżną w historii poza górami. Miała ona wtedy wysokość aż 84 centymetrów.

Suwalszczyzna jest najbardziej śnieżna także dlatego iż śnieg średnio w ciągu roku utrzymuje się tam przez 80 dni. Dawniej, kiedy zimy były bardziej surowe, śnieg potrafił leżeć bez przerwy od początku grudnia aż do końca marca, a więc przez cztery miesiące.

Suwalszczyzna, chociaż jest najbardziej śnieżnym regionem spośród nizin i wyżyn, nie może się równać z górami, gdzie śnieg w zimie zawsze pada najbardziej obficie. W Tatrach w porównaniu z Suwalszczyzną średnio rocznie leży aż ośmiokrotnie więcej śniegu i jego utrzymywanie się jest trzykrotnie dłuższe.

Lubię ciepło

Jeśli lubicie, gdy jest ciepło i chcielibyście mieszkać w najcieplejszym regionie to wybierzcie zachód i południowy zachód naszego kraju. To właśnie tam rozciąga się strefa najwyższych temperatur. W ciągu roku na zachodnim Pomorzu, Ziemi Lubuskiej, w Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie średnia temperatura oscyluje na poziomie 8,5 stopnia. Dlatego też w skali roku za najcieplejsze miasta można uznać między innymi Wrocław, Poznań, Opole, Szczecin, Gorzów i Słubice. Jednak ciepło ma wiele obliczy.

Jedno z nich to polski biegun ciepła, a ten należy do dwóch miejscowości. Od zawsze to zaszczytne miano piastowały Słubice, czyli miasto położone w województwie lubuskim, na granicy z Niemcami. Jednak ostatnio okazało się, że równie ciepło jest w Tarnowie we wschodniej części województwa małopolskiego. Dziś oba miasta są tymi najcieplejszymi.

Mieszkańcy Słubic mają jednak asa w rękawie, który szalę zwycięstwa przesuwa na ich stronę. To oczywiście absolutny rekord ciepła zanotowany w okresie powojennym. Wynosi on 39,5 stopnia i został zmierzony 30 lipca 1994 roku właśnie w Słubicach. Jest jeszcze jeden punkt widzenia, a mianowicie najcieplejsze miejsce w ciągu danego dnia.

Podczas południowego wiatru najwyższe temperatury notowane są poza Słubicami także w Jeleniej Górze, Legnicy, Bielsku-Białej, Tarnowie, Nowym Sączu i Przemyślu. Oznacza to, że najcieplejszym miejscem są wówczas podnóża Sudetów i Karpat.

Źródło:

autopromocja

Pozostałe wiadomości

miniatura

Pogoda na żywo: Najnowsze wieści przez całą dobę

18 października 2017, 00:00

Przez całą dobę, na żywo, monitorujemy to, co dzieje się w pogodzie w Polsce i na całym świecie. Jeśli w Waszej okolicy zdarzyło się coś ciekawego, czym chcecie się podzielić z innymi, to wysyłajcie do nas zdjęcia, filmiki i informacje. Z nami będziecie na bieżąco!

miniatura

26 stopni w cieniu. Tylko krok do rekordu ciepła dla października

17 października 2017, 08:02

Na babie lato w takim wydaniu czekaliśmy z utęsknieniem. Termometry niemal w całym kraju pokazały powyżej 20 stopni, a miejscami nawet do 26 stopni, i to przy błękitnym, wolnym od chmur niebie. Tylko krok dzieli nas od rekordu ciepła. Jak długo utrzyma się taka aura?

miniatura

Ophelia najbardziej ekstremalnym żywiołem w Irlandii od 56 lat

17 października 2017, 07:21

Na Wyspach Brytyjskich rozpoczęło się wielkie sprzątanie po ex-huraganie Ophelia, który okazał się w Irlandii najbardziej ekstremalnym zjawiskiem pogodowym od 56 lat. Najwięcej zniszczeń poczyniły huraganowe podmuchy wiatru. Niestety, zginęły 3 osoby.

miniatura

Ophelia przechodzi nad Wyspami Brytyjskimi. Zginęły 3 osoby

16 października 2017, 18:55

Jeszcze nigdy we wschodniej części Atlantyku nie był tak potężnego huraganu. Ophelia pobiła rekord i przechodzi teraz nad Wyspami Brytyjskimi przynosząc tam ulewy i wichury, a na morzu potężny sztorm. W Irlandii, gdzie wiatr osiągnął 191 km/h, zginęły 3 osoby.

miniatura

Prognoza 16-dniowa: Co w pogodzie do końca października?

15 października 2017, 13:11

Przed nami druga połowa października. Co nam przyniesie w pogodzie? Czy będzie ciepło i słonecznie, jak przystało na złotą polską jesień? A może aura będzie kaprysić i przyniesie ponure, mokre, wietrzne i zimne dni? Sprawdźmy prognozę 16-dniową.

Komentarze

Dodaj komentarz

Meteo | 2017-03-15, 08:17

Każdy lubi coś innego

Bądźmy bardziej wyrozumiali. Każdy lubi co innego. Jedni wolą klimaty szkockie, inni hiszpańskie, a jeszcze inni polskie. Mi najbardziej podoba się klimat Madery i Kanarów ze względu na przyjemne temperatury cały rok, małe ich wahania i małą ilość dni deszczowych. Polskie lato też jest spoko o ile nie jest tak deszczowe jak rok temu. Zima fajna jest tylko krótka. A najładniejsza jest w Polsce wiosna i jesień. Ja tam lubię i słoneczną aurę i całodobowe mgły. Zwłaszcza w lesie są piękne. Nie przepadam natomiast za mrozem, deszczem i burzami, zwłaszcza gdy trzeba wyjść z domu. To czym różnię się od większości to to że wolę ciągły deszcz i mżawkę od opadów przelotnych i czas zimowy od letniego.

pyton1990 | 2017-03-15, 14:27

Odp: Każdy lubi coś innego

Połowa wiosny i jesieni wygląda jak zima na zachodzie Europy, więc mnie jakoś te pory roku nie porywają. Bardziej mi się podoba wiosna w wydaniu zachodnioeuropejskim, a jeszcze bardziej śródziemnomorskim.

Fan klimatów kontynentalnych | 2017-03-14, 20:50

usłonecznienie

To w końcu najbardziej słoneczne jest wybrzeże czy południowy wschód? Na tym drugim jednak zaznaczają się wpływy kontynentalne, stąd lata są porównywalne do tych w Rumunii.

Fan klimatów podzwrotnikowych | 2017-03-14, 21:47

Odp: usłonecznienie

Mylisz nasłonecznienie z usłonecznieniem. Największe nasłonecznienie jest na południowym wschodzie a usłonecznienie największe jest na wybrzeżu.

Darek Wuk | 2017-03-15, 07:37

Odp: usłonecznienie

FKP - masz rację z tym że trzeba zaznaczyć że nasłonecznienie ogólnie liczone jest do powierzchni płaskiej poziomej. W przypadku powierzchni pochyłej albo co więcej pionowej (a takie są np. okna w domu) to moc promieniowania słonecznego może się różnić. Swoją drogą, ciekawie by było gdyby Bałtyk był na południu Polski a nie na Północy. Myślę że moglibyśmy wtedy liczyć na usłonecznienie rzędu 2200 godzin rocznie.

Lucas wawa | 2017-03-14, 15:20

W zmienności piękno:-)

Poza uciążliwymi trwalszymi ekstremami (zwłaszcza zimą i latem), w tym stanami klęsk pogodowych, albo też dłuższą stratusową monotonią, to tak właściwie wiele w naszym klimacie mi się podoba. Oczywiście wolę porę ciepłą, zwłaszcza późną wiosnę i lato, z tętniącym życiem przyrodniczym i aurą zachęcającą do dłuższego spędzania wolnego czasu poza "czterema ścianami". A przy tym, nasze uśrednione lato uznaję za najbardziej komfortowe warunki do życia - w skali zmienności corocznej, na całej planecie. Nie mniej jesień i zima (poza problemami) też potrafią dostarczyć mi pozytywnych wrażeń - zwłaszcza, gdy przyroda mieni się "złotymi" kolorami, albo ozdobiona jest skrzącym się śniegiem/szadzią/szronem. Wolę aurę "wyżową" i spokojną, jednak bez atrakcji typu ulewy+burze, czy śnieżyce byłoby trochę za nudno. Szkoda, że te piękne spektakle pogodowe potrafią być takie niebezpiecznie i/lub uciążliwe... Co się tyczy regionu to Mazowsze jest jak dla mnie dość kompromisowym miejscem do życia w skali całego kraju - zarówno z punktu widzenia atrakcji pogodowych, jak i dystansu między naszymi górami a morzem i mazurskimi jeziorami. Pomimo okresowych niepogód, w ogólności nie narzekam na miejsce w jakim przyszło mi żyć:-)

pyton1990 | 2017-03-14, 19:06

Odp: W zmienności piękno:-)

Klimat na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie, Ziemi Lubuskiej i Pomorzu Zachodnim uważam za kiepski, ale do zaakceptowania, w pozostałej części kraju za beznadziejny. Jedyne co mnie pociesza, to fakt że zaczął się w ostatnich latach trochę poprawiać. A zróżnicowanie regionalne nie jest jakieś olbrzymie, raptem 2,5 stopnia w skali roku. Zróżnicowanym klimatem to się mogą pochwalić kraje skandynawskie (bez Danii), nie wspominając już o Rosji.

Lucas wawa | 2017-03-14, 19:51

Odp: W zmienności piękno:-)

@pyton1990 Może i jest beznadziejny, ale na pewno nie dla wszystkich. Jak ktoś np. akceptuje zimowe warunki pogodowe, a źle się czuje przy zbyt upalnym lecie, to w Polsce będzie mu/jej na pewno lepiej, niż np. na S Europy.

alewis26 | 2017-03-14, 20:08

Odp: W zmienności piękno:-)

Latem mamy niewielką różnicę w skali kraju, zimą nieco większą. Polska nie jest duzym krajem więc nie ma co się spodziewać wielkich różnic. Trudno żeby Rosja nie miała zróżnicowanego klimatu jeśli zajmuje ona 1/8 powierzchni wszystkich lądów na planecie. Tak samo USA, Kanada, Chiny itp. Z krajów bliskich nam to już Ukraina ma o wiele bardziej zróżnicowany klimat niż my. W części północnej staje się on kontynentalny chłodny (średnia miesięcy zimowych nawet -10), w części południowej za to jest kontynentalny ciepły z łagodnymi zimami.

pyton1990 | 2017-03-15, 14:33

Odp: W zmienności piękno:-)

@alewis26 - Dlatego nie zgadzam się ze stwierdzeniem w artykule, że mamy jakieś znaczne różnice klimatyczne w Polsce. Są one zauważalne, ale nie jakieś znaczne. Ukraina ma o wiele większe: poczynając od śródziemnomorskich warunków na Krymie, kończą na północnym skraju, który ma warunki zbliżone do Podlasia. Do tego dochodzi Podole. Mapy: http://ukrmap.su/en-g8/873.html

KCH | 2017-03-14, 11:26

Preferencje

Osobiście nie znam osoby, która lubi mgły albo całodobowe permanentne zachmurzenie jakie się u mnie utrzymuje od kilku dni, ale być może uchowali się gdzieś jeszcze tacy pogodowi fanatycy których to rajcuje :)

Sven | 2017-03-14, 17:32

Odp: Preferencje

Fanatycy? Dla mnie takim fanatykiem jest ktoś kto lubi słońce, gorąc, a nawet upały. Uwielbiam klimat jaki panuje w Szkocji, czy Walii lub Skandynawii - jak jesteśmy przy Skandynawii to takie słońce jak jest w Szwecji czy Danii jest fantastyczne. Lubię też mgły, deszcze, burze i stalowe niebo, a fatalnie czuje się gdy świeci mocne słońce tak jak w lecie od godz. 6 do godz. 22 . I nie uważam się za jakiegoś nienormalnego, co więcej podkreślam dla mnie nienormalna jest pogoda jaka panuje w Polsce od połowy maja do połowy października.

krystian m. | 2017-03-14, 18:19

Odp: Preferencje

mgły albo całodobowe permanentne zachmurzenie.... melancholik przyklaśnie :)

Ciepło | 2017-03-14, 21:36

Odp: Preferencje

@Sven To ty musisz być jakiś ponurak antyspołeczny człowiek że takie prowokacyjne teksty wypisujesz. Fanatycy to są osoby pragnące silnych mrozów chmur i śnieżyce od października do marca a nawet kwietnia. Oczywiście że normalna jest pogoda od połowy maja do połowy października. Gdzie ci słońce do 22 świeci czy ty czytasz rozumiesz co piszesz. Półrocze ciepłe z temperaturami powyżej 20°C to norma w Polsce. Jak ci się tak podoba klimat w Skandynawii to się przeprowadź tam!!

Staszek | 2017-03-15, 08:21

Odp: Preferencje

@Ciepło mylisz się największymi ponurakami są ciepłolubni bo praktycznie przez cały rok tylko narzekają na pogodę. To ,że zimą narzekają to normalne ale nawet latem także by narzekali ,że coś nie tak z pogodą , nie mówiąc o innych porach roku. Myślę , że nawet będąc w ciepłym słonecznym kraju ,zawsze by coś znaleźli ,żeby ponarzekać. Na tym forum najwięcej narzekają ciepłolubni.